czwartek, 23 lutego 2017

"Połączeni. Znajdź mnie" - Laurelin Paige [recenzja]




Tytuł: Znajdź mnie
Tytuł oryginału: The Found Duet. Find me
Cykl: Połączeni (tom2)
Autor: Laurelin Paige
Tłymaczenie: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 9 grudnia 2016
Liczba stron: 336


    Gwen Anders rozpoczęła pracę w klubie Sky Launch, aby zapomnieć o dręczącej ją przeszłości i zacząć wszystko od nowa.  Szybko odnajduje się w nowym otoczeniu. Zaprzyjaźnia się też z nową koleżanką z pracy - Alayną Withers oraz z nowym właścicielem, Hudsonem Piercesem. Gwen czuje się tu ja w domu.  Rozpoczęcie wszystkiego od nowa wiąże się z  zostawieniem za sobą trudnych wspomnień z przeszłości  wkrótce jednak okazuje się, że to nie takie proste. Gwen nie jest w stanie również zapomnieć o JC - mężczyźnie dzięki któremu po raz pierwszy uwierzyła w to, że świat może być piękny.  Jest świadoma, że nie powinna się w nim zakochiwać, jednak teraz pragnie zrobić wszystko, by nie stracić ukochanego. [opis wydawcy]

     Znajdź mnie to szósta książka wychodząca spod pióra Laurelin Paige, którą miałam okazję poznać. Szósta i z całą pewnością nie ostatnia! Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Laurelin to jedna z moich ulubionych autorek powieści erotyczno - obyczajowych. Ciężko jest poruszać się w tym gatunku i nie zarzucić czytelnika nudą i powtarzalnymi schematami. Autorka ma w sobie coś, co sprawia, że każda jej powieść jest szalenie wciągająca, zmysłowa, niesztampowa i zawiera ogromną dawkę gorących emocji!

     Miłość to temat rzeka, który można wałkować dniami i nocami, a końca nie będzie widać. Jak wiele jesteśmy znieść w imię miłości? Rozłąka, czas oczekiwania, samotność, zwątpienie. Miłość to krótkie słowo, lecz tak wiele znaczy. Choć czasem daje szczęście, to równie często niesie chwile rozpaczy. Z własnego doświadczenia wiem, że dla miłości warto zaczekać. Uzbroić się w bolesną cierpliwość i trwać. Niestety czasem kończy się to fiaskiem. Innym jednak razem pozostawia przed nami długą i szczęśliwą drogę. Jak będzie w przypadku Gwen?

      Jest jednak coś w powieściach erotycznych, co zdaje się być często powielane. A może tylko takie jest moje odczucie? Chodzi mi o główną bohaterkę i jej niezdecydowanie. Raz kocha swojego partnera całym sercem (i ciałem!), po czym nie chce go widzieć, ma masę wątpliwości i na dobrą sprawę nie wie, co z tym fantem zrobić. Taka właśnie jest Gwen względem JC, a podobny motyw można zauważyć w Pięćdziesięciu twarzach Greya - E.L. James, czy Snach Morfeusza  - naszej polskiej autorki K.N. Haner. Nie zarzucam nikomu plagiatu, czy wzorowania się na kimś innym. Po prostu jest to coś, co mnie osobiście drażni, a tak się złożyło, że pojawiło się w tych i innych książkach, które miałam okazję przeczytać. Mam nadzieję, że autorki odejdą od takiej bohaterki, bo zdecydowanie je na to stać.

     Jedno jest pewne, Laurelin Paige potrafi zafundować swoim czytelniczkom emocjonalny rollercoaster, który porwie każdą bez opamiętania i pozostawi wstrząśniętą z czerwonymi wypiekami na policzkach. Atmosfera zrobi się gorąca, a serce zacznie znacznie szybciej bić. Znadź mnie to jedna z tych książek, które dzięki wspaniałym uczuciom i emocjom pozostanie w pamięci na długo, a płynność poszczególnych części serii pięknie zlewa się w spójną całość.

      Podobnie jak w serii Uwikłani, autorka rozkręca się z każdym kolejnym tomem. Mam nadzieję, że trzeci będzie równie dobry, jak nie lepszy niż dotychczasowe. Jestem ogromnie ciekawa dalszych losów bohaterów, a może i mego ukochanego Hudsona będzie więcej? No i to zakończenie... Aj! Nie ładnie, droga pisarko, nie ładnie!

     Połączeni. Znajdź mnie to kolejny emocjonalny rollercoaster, jaki wyszedł spod pióra mistrzyni powieści erotycznych, Laurelin Paige. Pobudza zmysły, podgrzewa atmosferę. Sprawia, że serce szybciej zaczyna bić, a czytelniki przepadają w lekturze na dobre! Polecam gorąco.





Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu


środa, 22 lutego 2017

"Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści" - Joanna Jax [recenzja PREMIEROWA]


Miłość jest prosta, jeśli kochasz, ryzykujesz i stawiasz wszystko na jedną kartę.




Tytuł: Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści
Cykl: Otchłań nienawiści
Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf
Data premiery: 21 lutego 2017
Liczba stron: 376


     Drugi tom opowieści o losach czwórki bohaterów Narodzin gniewu. Apogeum II wojny światowej.Ludzie próbują odnaleźć się w świecie, w którym rządzi nazistowski terror, a życie ludzkie wydaje się kruche i niepewne. Czy w czasach zagłady uda się ocalić miłość i przyjaźń? Jak wiele można poświęcić i jak daleko trzeba przesunąć granice moralności, by walczyć z wrogiem? Akcje sabotażu, operacje wywiadowcze, brutalna działalność Gestapo, zdrajcy i szmalcownicy, brawurowe ucieczki, a w tym wszystkim pojedynczy człowiek ze swoimi namiętnościami, wątpliwościami i słabościami, gdzie nic nie jest czarno-białe i oczywiste. [materiały wydawnictwa]

     Pióro Joanny Jax poznałam przy pierwszym tomie cyklu, czyli podczas lektury Narodzin gniewu. Wtedy też narodziło się coś jeszcze - moje uwielbienie do powieści autorki. Tamta część pochłonęła mnie totalnie, przez co obawiałam się kolejnych części. Bardzo ciężko jest utrzymać tak dobry poziom w kolejnych częściach serii, nie mówiąc już o podniesieniu poprzeczki jeszcze wyżej.

     Nie wiem jak to jest możliwe. Przecież wiedziałam czego mogę się spodziewać. Mogłam się domyślać, czego będzie dotyczyć dalsza fabuła. Mogłam. A autorka, choć dała mi to czego oczekiwałam, to ponownie mną wstrząsnęła, zabawiła się moimi emocjami i porządnie poruszyła wszelkie uczucia. Nie wiem jak, nie wiem dlaczego, ale bardzo za to Joannie Jax dziękuję. Nie każdy potrafi w tak perfekcyjny sposób poprowadzić fabułę kolejnej części cyklu! Aż nie mogę się doczekać dalszych losów bohaterów, z którymi szalenie się zżyłam. 

     Towarzyszy mi dziwne uczucie. Zazwyczaj, kiedy książka wywarła na mnie spore wrażenie, napisanie recenzji zajmuje mi maksymalnie kilka dni. Muszę poukładać sobie w głowie wszystko to, co dzięki danej opowieści zyskałam. Uciszyć emocje, by przelać słowa na klawiaturę komputera. Tym razem minęły trzy tygodnie, od kiedy przeczytałam książkę i nadal nie wiem, jakich najlepiej użyć słów, by przekazać Wam chociaż to, co najważniejsze. Zaczęłam pisać w południe. Jest niemalże północ a ja tkwię w martwym punkcie. Weno przybądź!

     Pisarka ponownie funduje nam opowieść o głównych bohaterach, jakimi są: Julian Chełmicki, Emil Lewin, Alicja Rosińska i Hania Lewinówna. Ich dalsze losy przeplatają się ze sobą. Wciągają w coraz to nowsze wątki kolejnych znajomych, a cała plątanina tajemnic, intryg i rozterek perfekcyjnie łącznie się w jedną całość. To istna sieć emocjonalna, z której nie ma wyjścia, a na pewno nie jedną prostą drogą. Historia utkana nitka po nitce niezauważalnie wciąga czytelnika i nie puszcza do ostatniej strony.

Żołnierzem nie przestaje się być tylko dlatego, że wróg jest silniejszy.


     Nie oszukując się, jednym z głównych wątków sagi jest wojna. Obawiałam się tego, jak ów wątek zostanie przez autorkę potraktowany.Miałam szczerą nadzieję, że nie po macoszemu, ledwie liźnięty i pozostawiający zbyt duży niedosyt. Nie. Joanna Jax dokładnie zbadała temat, dzięki czemu zaprezentowała niezwykle realne czasy II wojny światowej. Pokazała, że wojna to nie tylko walka z karabinem w ręce. To cały szereg intryg, tajemnic, niewypowiedzianych słów, układów, poświęceń. W to wszystko bardzo mocno wplątana i zakorzeniona jest miłość. Jak wiele bohaterowie są w stanie poświęcić? Jak wiele potrafią znieść? 


Miłość jest prosta. Jeśli kogoś kochasz, pragniesz jego szczęścia, mimo własnego bólu i tęsknoty.


     Najnowsza saga Joanny Jax wyśmienicie łączy literacką fikcję z faktami historycznymi, a opleciona dodatkowo dużą dawką emocji tworzy istny majstersztyk! Tego nie da się opisać, trzeba to poznać i poczuć!


Podsumowując:


piątek, 17 lutego 2017

"Dziecko last minute" - Natasza Socha [recenzja]


Człowiek nie jest w stanie zawrócić rzeki. Owszem, może płynąć z jej nurtem od czasu do czasu wychodząc na brzeg, nurkując lub leżąc leniwie na plecach i patrząc w niebo, ale bez względu na to co sobie obieca podczas takiego spływu, i tak dopłynie tam, dokąd zaprowadzi go rzeka. No, chyba że się po drodze utopi.




Tytuł: Dziecko last minute
Cykl: Matki, czyli córki
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 28 września 2016
Liczba stron: 352


     Kto śledzi moje miejsce w sieci na bieżąco ten wie, jakie mam szczęście do książek i serii. Kierując się intrygującym tytułem i wspaniałą okładką nie mogłam się oprzeć lekturze właśnie tej książki. Po co przeczytać opis lub dowiedzieć się o niej czegokolwiek, zanim się o nią poprosi? Zbędne, prawda? Właśnie  tym sposobem okazało się, że w moje ręce wpadł drugi tom cyklu Matki, czyli córki. Co ciekawsze dowiedziałam się o tym po przeczytaniu jej! Czy coś jeszcze jest w stanie mnie zaskoczyć?

      Kalina ma 46 lat i jest w ciąży z mężczyzną, którego poznała zaledwie kilka tygodni temu. Nieodpowiedzialność? Kryzys wieku średniego? A może późne macierzyństwo jest najpiękniejsze - jak wakacje last minute, nieplanowane, pełne niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji? Życie głównych bohaterów zostaje wywrócone do góry nogami - niepokój miesza się ze szczęściem, rodzinne relacje zmieniają się na zawsze, a byli partnerzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa...

      Czy późne macierzyństwo to faktycznie kryzys wieku średniego? A może to własnie bardziej odpowiedni czas na zostanie matką? Czy można stwierdzić, że młodsza kobieta będzie lepszą matką niż starsza i odwrotnie? Przyroda rządzi się własnymi prawami i jeśli okazuje się, że zaburzenia hormonalne Kaliny to nie zbliżająca się menopauza, a ciąża, to znaczy, że właśnie tak miało być! Macierzyństwo to trudny zawód, który pełni się do końca życia. Na to nie ma lepszej lub gorszej chwili. Każda powinna być najważniejsza i najpiękniejsza, choć najtrudniejsza.

      Z piórem Nataszy Sochy zetknęłam się po raz pierwszy i padło na... środkowy tom cyklu Matki, czyli córki. Gdybym dowiedziała się o tym tuż przed przeczytaniem pewnie bym się podłamała. Już któryś raz zdarzyło mi się, że nie sięgam po tom pierwszy. Dziwnym zbiegiem okoliczności stało się tak, że dowiedziałam się o tym dopiero po skończonej lekturze i bardzo się zdziwiłam! Czułam się tak, jakbym poznawała odrębną historię nie połączoną z czymkolwiek innym, a już na pewno nie zauważyłam, że czegoś mi w niej brakuje bądź co gorsza - czegoś nie rozumiem. Nie! Odnalazłam się w historii Kaliny już od pierwszych stron, więc możecie zrozumieć moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że nie poznałam jeszcze Hormonii - pierwszej części.
Książkę tę czytało mi się bardzo przyjemnie i niesamowicie szybko. Pomijam na razie fabułę, która była bardzo wciągająca. Natasza Socha ma bardzo przyjemny styl, a język, którym operuje jest przyjemny i trafiający w mój gust czytelniczy.

     Bardzo mocną stroną tej powieści są jej bohaterowie, którzy są niesamowicie realni. Z całego serca polubiłam główną bohaterkę, Kalinę. Autorka na wstępie każdego rozdziału pisała przemyślenia i odczucia kobiety, która zamiast przekwitać, zaszła w ciążę. Dzięki temu bliżej możemy ją poznać, dokładnie poczuć jej emocje i myśli, jakie nią targają. To niesamowicie mnie do niej zbliżyło i sama przyłapałam się na tym, że w trakcie czytania mówiłam jej: "nie rób tego!", albo "powinnaś raczej zrobić tak". To chyba przyjacielskie porady? Chętnie bym się z nią zaprzyjaźniła w realnym świecie. Kolejnym niesamowitym i trochę jednak mniej realnym bohaterem jest dla mnie Kosma. Chociaż gdzieś w świecie może być ktoś taki jak on. To mężczyzna, który jest tak dobry, że to aż boli! Nie potrafi odmówić pomocy byłej żonie. Dla swojej nowej partnerki jest tak ogromnym oparciem, że... wow! Niesamowicie wczuwa się w rolę przyszłego ojca. Taki partner to marzenie każdej kobiety. Również ojciec Kaliny jest dla mnie bardzo ciekawą i intrygującą osobą, choć i matka ma w sobie kilka nutek tajemniczości.

      Powieść Nataszy Sochy powinna skłonić wielu do poważnych przemyśleń. Nie ma idealnego momentu na zostanie matką, czy to po raz pierwszy, czy piąty. Nie można skreślać z góry kobiety, która powoli zbliża się do menopauzy i wielu uważa, że zamiast starać się o własne dziecko, powinna bawić już wnuki. Jedna kobieta lepiej poradzi sobie z wychowaniem dziecka w młodszym wieku, druga w starszym.

     Spodobało mi się tutaj również przedstawienie konfrontacji Kosmy i Kaliny z ich poprzednimi partnerami. Sceny potrafią rozbawić, ale i pokazują, jak ludzka zawiść nie zna granic. Idealnie pasuje tutaj powiedzenie: "pies ogrodnika - sam nie zje, drugiemu nie da". Coś w tym naprawdę jest.

     Dziecko last minute to wspaniała, ciepła i emocjonująca powieść o tym, że lost potrafi zaskakiwać, a życie być niezwykle przewrotne. Tajemnice, intrygi, dawka dobrego humoru i wspaniałych uczuć gwarantowana. Niebanalni bohaterowie i piękne przesłanie. Gorąco polecam tę powieść!





Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Pascal



Pierwsze urodziny bloga i podsumowanie wyzwania Zaczytajmy się!


Rok???? Czy ja widzę to co Wy? Rok???? WoW!

Kochani, bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję za to, że ze mną jesteście. Jestem Wam szalenie wdzięczna. Nie potrafię dobrać odpowiednich słów, by wyrazić swoją wdzięczność. Gdyby nie Wy, Kraina Książką Zwana nie byłaby teraz tym, czym jest. A jest moim drugim domem! Łezka się w oku kręci i nie wiem, co mam Wam napisać!
Przez dwanaście miesięcy osiągnęłam naprawdę wiele. Nigdy, ale to nigdy nie przypuszczałabym, że pójdzie mi to tak szybko. Zaufało mi wielu wydawców, portali, prywatnych autorów. Bardzo za to dziękuję! Wszystkim razem i każdemu z osobna.

Byłam Ambasadorką wspaniałych powieści: "Jak powietrze" - Agaty Czykierda-Grabowskiej; "Uratuj mnie" - Ani Bellon. Jestem Ambasadorką "Zemsty i przebaczenia. Otchłań nienawiści" - Joanny Jax! Miałam przyjemność napisać kilka rekomendacji na okładki książek: "52 kolory życia" tom II i III  - Magdaleny Kozioł; "Świat według Amelki" - Magdaleny Niedzwiedz, "Gorzej być (nie) może" - Małgorzaty Falkowskiej i "Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu" - Joanny Jax. A już niedługo pod patronatem medialnym Krainy Książką Zwanej ukaże się pewna wspaniała powieść! Dziękuję!

Osiągnięcia recenzenckie to nie wszystko. Dzięki temu, że zagłębiłam się w książkową blogosferę poznałam masę wspaniałych ludzi, zarówno innych blogerek, jak i czytelników. Kochani, jesteście fantastyczni! Miałam okazję poznawać Was w różnych okolicznościach - czytać Wasze teksty, odpowiedzi w konkursach, dyskusjach. Brałam z Wami udział w różnych wydarzeniach i wyzwaniach. Każda taka przygoda jest niezapomniana i naprawdę magiczna!

Dzięki temu, że stworzyłam swoje miejsce w sieci trafiłam na wydarzenie organizowane przez Olę z bloga Stan: Zaczytany, w którym należało opisać jakąś swoją historię. Napisałam i wiecie co? Okazało się, że sprawia mi to niezłą frajdę, a dziewczynom z wydarzenia podobno bardzo się podobało. Niektórzy nawet zachęcali mnie, żeby to rozbudować, ale marnie mi to wychodzi, hihi. Brak czasu i nadmiar obowiązków bywają przytłaczające, ale kto wie, może wrzucę je tutaj? Albo fragmenty? Aktualnie pracuję nad kolejnym (również dzięki kolejnemu wydarzeniu). Ola dziękuję!

Podziękowania należą się również wszystkim, którzy pomogli mi w tworzeniu Krainy i wyciągnęli pomocną dłoń. Takich ludzi jest masa, a nie chciałabym nikogo pominąć, dlatego dziękuję Wam wszystkim! Bardzo.

Dziękuję również wszystkim uczestnikom wyzwania czytelniczego Dziecięce poczytania, które w tym roku ruszyło już z drugą edycją! Dziewczyny, jesteście najlepsze! Każdego chętnego zapraszam do dołączenia do zabawy :)

Dziękuję za wszystkie rozmowy i wsparcie jakie od Was dostaję. Pamiętajcie, zawsze jestem chętna do rozmowy i jeśli potrzebujecie pomocy - piszcie śmiało! Ufff!

Rano na FB ruszy kolejny konkurs z okazji urodzin, więc wyczekujcie ;) Zachęcam Was również do udziału w wydarzeniu "W 30 dni dookoła światów", które rusza już 20 lutego i potrwa do końca marca. Codziennie masa konkursów, a razem będzie ich prawie 200!



Teraz czas na obiecane podsumowanie wyzwania czytelniczego Zaczytajmy się!





Lista uczestników i ilość przeczytanych książek od 15 listopada do 16 lutego:

  1. izabela81 - 30 
  2. Kat Zmu - 31 
  3. Magdalena H - 19
  4. bookparadisebynatalia - 21 
  5. Souvenirmaniac - 34
  6. Karola F - 1
  7. Magia słowa - 50
  8. Maria Kasperczak - 28
  9. Roberta Raj / Milena eMKa - 62
  10. Michalina Foremska - 36
  11. Monika Hetz - 43
  12. Bookowa Dama - 2
  13. Ewelina Nawara - 27
  14. Sylwia - 53
  15. Gab riela - 19
  16. Monika Wilczyńska - 10
  17. Magda Zając - 45
  18. Monika Piotrowska - Wegner - 47
  19. Laure and Amelie - 19
  20. Poligon domowy - 20
Razem: 597!!!

Pierwsze miejsce bezapelacyjnie zdobyła: Roberta Raj (Milena eMKa) z 62 przeczytanymi ksiażkami. WoW! Kobieto, jak Ty to robisz? ;) Serdecznie gratuluję, wygrałaś nagrodę. Napisz mi proszę w wiadomości prywatnej dane do wysyłki oraz tytuł jaki Cię interesuje. Jeśli nie możesz się zdecydować i masz kilka - podeślij listę, a ja wybiorę, będziesz mieć niespodziankę :)
Drugie miejsce z 53 książkami zdobyła Sylwia - brawo!!! A trzecie Magia słowa. Wszyscy spisaliście się fenomenalnie! Ale pamiętajcie, nie jest ważne ile. Ważne, że czytamy :)


Wszystkich zachęcam do udziału w wyzwaniu Dziecięce poczytania. Szukamy jakiegokolwiek motywu dziecka w literaturze (nie tylko dziecięcej! Mogą być nawet horrory czy erotyka ;) ). Dodatkowo w każdym miesiącu wymyślam dodatkowe bonusy, za które zgarnia się punkty ;)


Jeszcze raz wszystkim razem i każdemu z osobna bardzo dziękuję! Bardzo!

Buziaki!
Daria

środa, 15 lutego 2017

"Strych świata" - Piotr Wojciechowski [recenzja]




Tytuł: Strych świata
Autor: Piotr Wojciechowski
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 26 października 2016
Liczba stron: 240


     Niecodzienne książki przeważnie przez przypadek trafiają w moje ręce. Podejrzewam, że gdybym była świadoma ich oryginalności, miałabym pewne obawy czy się w nią zagłębić. Tym razem również otrzymałam książkę, po której właściwie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. I chyba dobrze, ponieważ odkładałabym jej lekturę w czasie zdecydowanie dłużej.

     Glorenda Waciak, "przedsiębiorczyni, krytyczka i ofiara kapitalizmu, konsultantka strategii lizbońskiej, grupy wyszehradzkiej i kuchni wadowickiej", walczy z urzędowymi absurdami i z najazdem mediów, jej córka Blandii ćwiczy się w fantomatycznym  prowadzeniu działu promocji wirtualnego i fikcyjnego banku i w trudnych romansach, przebywająca na misji charytatywnej w Dżamijabadzie, stolicy Strychu Świata siostra Perfekta bierze udział w śledztwie w sprawie nocnego incydentu prowadzonym przez generała Zakrupę,  przy okazji konfrontując się z propozycją matrymonialną złożoną przez "dowódcę tego wszystkiego" i kolekcjonera żon, Harszida Ben Alego, po tatrzańskich szlakach biega prezydent w asyście swych sobowtórów , a reżyser Rafał Skorecki próbuje zrealizować swój wymarzony film, w czym przeszkadzają mu rozmaite ideologiczne frakcje... [opis wydawniczy].

      Piotr Wojciechowski, polski prozaik, reżyser i krytyk filmowy oraz publicysta. Jako pisarz zadebiutował w roku 1967 książką Kamienne pszczoły

     Po raz kolejny nie wiem, co mam napisać. Nie dlatego, że książka porwała mnie emocjonalnie, wycisnęła morze łez i porządnie wstrząsnęła. Nie. To nie tego typu literatura. Ta książka jest dość niecodzienna. ABSURD. Tak, absurd to słowo, które idealnie oddaje jej treść, ale i pewne przesłanie.

      Autor posługuje się niezwykle prostym i lekkim językiem, obrazowo przedstawiając swoją wizję. Dziwną wizję. Początek książki funduje czytelnikowi dawkę bardzo dziwnych i niecodziennych sytuacji, których miałam wrażenie, że nie rozumiem. Nie mogłam pojąć o co w tym wszystkim chodzi i co autor miał na myśli. Dopiero po zagłębieniu się w dalszą treść zaczynałam powoli rozumieć znaczenie opisanych wcześniej scen. Zdawały się być coraz bardziej realne, choć w dalszym ciągu bardzo absurdalne. Dziwne połączenie, prawda?

      Dzięki doświadczeniu autora i wprawnemu pióru przez książkę bardzo szybko się mknie, a dodatkowa dawka dobrego humoru, która częściowo wywodzi się ze wspomnianego już absurdu sprawia, że wielokrotnie można się szczerze zaśmiać.

      Piotr Wojciechowski w swojej historii wrzuca chyba wszystkich możliwych bohaterów. Spotkamy tutaj żołnierzy, generałów, islamistów, ale i celebrytów, czy siostry zakonne. Choć ciężko było mi się odnaleźć w treści na początku, to z każdą kolejną stroną coraz bardziej się w nią zagłębiałam i zaczynałam rozumieć (chyba). Odniosłam wrażenie, że autor pragnie pokazać za pomocą swojego dzieła podziały między ludźmi, jakie zafundowała światu religia. Różne wyzwania potrafią zdominować wyznawców i kierować nimi nakłaniając do sprzecznych czynów. Wiele się mówi o konfliktach wyznaniowych, ale czy ktoś jest w stanie zjednoczyć ludzi? Obalić mury i zlikwidować nieporozumienie, które zrodziło się przy budowie Wieży Babel?

     Strych świata jest lekturą niecodzienną i inną od wszystkich. Lekka i całkiem przyjemna w czytaniu, cięższa w odbiorze. W każdym zdaniu przejawia się doświadczenie i wiedza autora. Jeżeli ktokolwiek ma ochotę na książkę inną od wszystkich, zdecydowanie powinien sięgnąć właśnie po tą. Będzie zachwycony!




Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Wielka Litera


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...